Brazylijskie “take it easy”, czyli 48 godzin przed weselem. / Brazilian “take it easy”, 48 hours before the wedding.

English version below.

Powrócę jeszczę do tematu sprzed wesela, które dokładnie odbyło się w czerwcu. Myślę, że po kilku miesiącach umysł nareszcie jest wstanie przypomnieć i zrekonstruować każdy detal. Spojrzeć wstecz i dokładnie przeanalizować – Co tak na prawdę się stało?

Brazylijskie “take it easy” jest dla Polaka przesadne! Mieliśmy rok czasu aby zaplanować wesele. Lecz możnaby powiedzieć, że najważniejsze punkty z naszej listy zrobiliśmy 2 dni przed weselem plus jeden ekstra niespodziewany punkt doszedł. O tym za chwilę.

Pewnie większość par tydzień przed weselem dopina ostatnie “guziki”, aby wszystko poszło zgodnie z planem. Co jest bardzo rozsądne. Sprawdza się każdy szczegół, czy lista gości się zgadza, czy dekoracje są w drodze itd.

Tydzień przed weselem, dosłownie! Wybraliśmy się na wycieczkę do Budapesztu w raz z mamą i ciocią Filippo. Chcieliśmy odświeżyć nasze umysły, zrelaksować się, zapomnieć na chwilę o całej wrzawie przed ślubem. W mojej Polskiej krwi nie zabardzo zadziałało to relaksowanie, bo codziennie prawie wisiałam na telefonie. Zaś mój wspaniały (w tamtym czasie przyszły) mąż czuł się rewelacyjnie, będąc zdala od tego, co nazywa się chaosem.

Brazylijczycy, z mojej obserwacji nie lubią pośpiechu, biegania, podskakiwania, skocznych rekacji. Nie lubią agresji, konflitktów, a przede wszystkim nie lubią być na czas. ;]

Po przyjeździe z Budapesztu do Warszawy zaczęło się ostatnie 2,5 dnia przed weselem.

Spróbujcie sobie wyobrazić, że wracacie z wycieczki, jedziecie na wasz ślub. Próbujecie dostać się na małą wioskę, gdzie będzie wasza cudowna ceremonia. Zaś szczęście nie jest po waszej stronie. Bilety na najbliższy pociąg są wyprzedane, kupujecie bilety na ostatni pociąg, który odjeżdża z 3 godzinnym opóźnieniem. Lądujecie w Gdyni Głównej o 1:00 w nocy. Ale jeden z was ma cudownego brata i przyjaciela, którzy samochodami przyjeżdżają po was. Nareszcie lądujecie na docelowym miejscu, aby zdrzemnąć się chociaż na kilka godzin.

W między czasie w Warszawie zdążliśmy kupić garnitur na wesele dla Filippo :). Mieliśmy sporo czasu aby chodzić ze wszystkimi bagażami po galerii i przymierzać. Zaneleźliśmy ten jedyny.

Kiedy dojechaliśmy do celu, zaczęliśmy odliczać nasze ostatnie 48 godzin przed weselem.

Panna młoda, czyli ja dwa dni przed weslem miałam wizytę u dentysty. Nie wiem, czy to jest rozsądne, a co jakbym musiała koniecznie wyrwać zęba?

W południe mieliśmy oficjalne spotaknie dwóch rodzin polsko-brazylijskich, w moim domu rodzinnym. Gdzie moja mama serwowała najlepsze polskie dania! Tego dnia zrozumiałam, że języki są tak naprawdę nie potrzebne. Mowa niewerbalne jest wystarczająca do komunikacji :D.

Jeszcze tego samego dnia, obeszliśmy wszystkie sklepy, aby pan młody nie został bez butów na ślubie.

Ten dzień jeszcze był w miarę spokojny, bo następne 24 godziny przed ślubem, zaczęło się istne szaleństwo!

Z rana zajęliśmy się napojami. I zaraz po udaliśmy się do innej miejscowości spotkać się z ponad 70-letni stryjem, który miał odprawiać ceremonię ślubną. W tym czasie ustaliliśmy cały plan działania podczas ceremoni ślubnej. Dostaliśmy w prezencie przepiękną figurkę Maryji, która towarzyszyła nam ku drodze do realizaji całej listy zadań.

Od spotkania pojechaliśmy prosto do hurtowni, po alkohol. Tam posiedzieliśmy trochę, aby zaopatrzeć się solidnie!

Ponad to jeszcze wieczorem zajrzęliśmy na salę, porozmieszczać plakietki z imionami. Filippo ustroił parkiet balonami. Zażyczył sobie jeszcze dmuchany basen. Bo pogoda nam sprzyjała i kto chciałby, mógłyby sobie “popłynąć”. Myślę, że to wielkie pocieszenie dla mnie i dla właścicieli sali weselnej, że plan nie powiódł się, bo zajęło by to następne kilka godzin, których nam brakowało, a przy okazji narobilibyśmy dużo bałaganu.

Po powrocie wieczorem do domu, byliśmy pewni, że wszystko jest już gotowe.

I tutaj znienacka “take it easy” brazylijska mama wpadła na pomysł kupna około 160 ręcznie robionych pralinek. Bo jest to część brazylijskiej tradcyji, poczęstować gości pralinkami. Oczywiście znałam miejsce, gdzie mogliby nam zrobić, ale 160 pralinek dosłownie noc przed weselem, czy się uda?

Czego nie robi się dla teściowej. Zadzwoniłam do najlepszego miejsca, gdzie robią najlepsze pralinki. Wyjaśniłam jaka jest sytuacja. Kobieta, która zajmuje się tym, nie obiecała, że się uda. W tym czasie pogoda była dość gorąca, więc konsystencja czekolady mogłaby nie wyjść. Ryzyko jest wpisane w biznes. Próba kilku pralin powiodła się sukcesem. Zaś cała produkcja pralin zajęła tej cudownej kobiecie całą noc, dzień przed sobotą.

Z niedowierzaniem udało nam się odebrać i przetransportować pralinki, kilka godzin przed, które musiały być w chłodnym miejscu, ze względu na stan pogody! Nasz cudowny kierowca, załatwił lodówkę przenośną aby bezpiecznie dostarczyć praliny do celu!

Tak o to 48 godzin przed weselem, udało nam się zapiąć wszystko na ostatni guzik.

Cudowne “take it easy” urozmaiciło kulturowo całą oprawę przed i weselną.

Take it easy!

Brazilian “take it easy” mama with pralines ❤

English version:

I would like to return again to the topic of the wedding, which was exactly in June. I think that after few months, my mind is finally able to remember and reconstruct every detail. Looking back and analyzing carefully – What did really happen?

The Brazilian “take it easy” is exaggerated for a Polish people! We had a year to plan the wedding. I would say that the most important points on our list we did two days before the wedding and one additional unexpected point came up. About this in a moment.

I might say that most couples attach the last “buttons” so that everything goes as planned the week before. Which is very reasonable. Every details are checked, whether the guest list is correct, whether the decorations are on the way, etc.

Literally, a week before the wedding we went on a trip to Budapest with Filippo’s Mom and Aunt. We wanted to refresh our minds, relax, forget about all the mess before the wedding. In my Polish blood this relaxation did not work very well, because I hung on the phone almost every day. And my wonderful (future at that time) husband felt sensational, being away from what is called chaos.

Brazilians, from my observation, do not like rushing, running, jumping up, bouncing reactions. They do not like aggression, conflicts, and above all they do not like to be on time. ;]

After arriving from Budapest to Warsaw, it started the last 2.5 days before the wedding.

Try to imagine that you are coming back from a trip, going to your wedding. You are trying to get to a small village where your wonderful ceremony will take a place. Therefore luck is not on your side. Tickets for the nearest next train are sold out, you buy tickets for the last train, which leaves with 3 hours delay. You land in Gdynia Główna at 1:00 a.m. But one of you has a wonderful brother and friend who comes by cars to pick you up. Finally, you get to your destination.

The bride, that was me by this time, two days before the wedding I visited a dentist. I don’t know if this is reasonable. What if I had to pull a tooth out?

At noon we had an official meeting of two Polish-Brazilian families in my family home. Where my mother served the best Polish dishes! That day I realized that languages are not really needed. Non-verbal speech is sufficient for communication: D.

That same day, we went around all the shops so that the groom would not be left without shoes at the wedding.

This day was quite calm, because the next 24 hours before the wedding, a real madness began!

In the morning we handled the drinks. And immediately after we went to another town to meet the over 70-year-old uncle who was supposed to lead the wedding ceremony. During this time, we established the entire action plan during the wedding ceremony. We received a beautiful figure of Mary as a gift, which accompanied us on our way to complete the entire list of tasks.

From the meeting we went straight to the warehouse, for alcohol. There we sat a bit to stock up!

Moreover, in the evening we looked into the wedding place, arrange seats for guests. Filippo decorated the dance floor with balloons. He also wanted an inflatable pool. Because the weather was good and whoever would like could “swim”. I think it is a great consolation for me and the owners of the wedding hall, that the plan failed, because it would take the next few hours, which we did not have, and by the way we would make a lot of mess.

After returning home in the evening, we were sure that everything is done.

And here with suddenly “take it easy” Brazilian mother came up with the idea of buying about 160 hand-made pralines. Because it is part of the Brazilian tradition, treat guests with pralines. Of course, I knew a place where they could do, but 160 pralines literally the night before the wedding, will it work?

Let’s make happy the mother-in-law. I called the best place where the best pralines are made. I explained the situation. The woman who deals with it did not promise to succeed. At that time, the weather was quite hot, so the consistency of chocolate might not come out. The risk is included in the business. The attempt of several pralines was a success. And the whole production of pralines took this wonderful woman all night, the day before Saturday.

In disbelief, we were able to pick up and transport the pralines, a few hours before, which had to be in a cool place because of the weather! Our wonderful driver arranged a portable fridge to safely deliver the pralines to their destination!

So, 48 hours before the wedding, we managed to put everything on the checked out list.

The wonderful “take it easy” culturally diversify the entire setting before and at wedding.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s